Parafia pw. św. Wawrzyńca w Mącznikach

Świadectwo Marcina

Mam na imię Marcin, mam 48 lat, mieszkam w Środzie Wlkp. 18 marca tego roku (2023) dostałem wylewu krwi do komór mózgowych. Z tego dnia nie pamiętam nic. Tylko moja żona wie co się ze mną działo. To ona zawiozła mnie na SOR i dzięki niej jeszcze żyję.

Z dokumentacji medycznej dowiedziałem się, że przez kolejne blisko 3 tygodnie byłem w śpiączce. Mój stan był bardzo ciężki. Mój organizm walczył ale nie mogłem się wybudzić. Lekarze kazali żonie przygotować się na najgorsze. Przyjąłem również sakrament namaszczenia chorych.

Od tego dnia moja żona, rodzina, znajomi, sąsiedzi, koledzy z pracy wraz z kapelanem zaczęli się za mnie modlić. Moja żona nie chciała innej pomocy, prosiła tylko o modlitwę.

Od koleżanki dowiedziała się, że może Św. Rita w tej beznadziejnej sytuacji pomoże, więc zaczęła się do Niej modlić.

Mijały kolejne tygodnie, mój stan zaczął się poprawiać – wybudziłem się ze śpiączki, paraliż lewej strony ustępował, pamięć wróciła i 12 maja wróciłem do domu, a w czerwcu wróciłem do pracy bez żadnych ubytków na zdrowiu.

Lekarze, którzy przeglądają moją dokumentację medyczną są pełni podziwu. Mówią, że taki wylew przeżywa zaledwie 10% ludzi, a i tak są mocno niepełnosprawni. Ich zdaniem dostałem drugie życie ale w medycynie nie ma pojęcia „cudu” więc trudno im to wytłumaczyć.

Teraz i ja mogę podziękować za dar życia i opiekę Św. Rity każdego 22 miesiąca, odwiedzając jej figurę w kościele w Mącznikach razem z rodziną i przyjaciółmi. Zaś każdemu człowiekowi w potrzebie, którego spotykam w gronie znajomych czy w pracy, opowiadam swoją historię powtarzając, że nadzieja umiera ostania i warto sięgnąć po modlitwę w ciężkiej chwili.